Czujesz wstyd przed poproszeniem o pomoc? Boisz się braku zrozumienia i akceptacji? A może nie chcesz wyjść na słabeusza? Dlaczego tak trudno nam jest prosić o pomoc? Dzisiaj kilka słów ode mnie w tym temacie.
Spis treści
Proszenie o pomoc kiedyś i teraz
Korzystanie z różnych form pomocy: czy to psychologa, psychoterapeuty, psychiatry czy nawet przyjaciela – to nie słabość. To świadczy wręcz o ogromnej odwadze i sile! Wierz mi, że mówię każdemu mojemu pacjentowi, że go podziwiam, bo dzieli się z “obcą babą” swoimi rozterkami i trudnościami, bardzo często intymnymi sprawami. Za każdym razem jestem pod wrażeniem tej otwartości!
Zastanawia mnie skąd bierze się ten wstyd… jeśli masz jakieś pomysły to możesz podzielić się tym w komentarzu 🙂 Kiedyś – a w zasadzie jeszcze nie tak dawno temu – mówienie o trudnościach życia było bagatelizowane, bo przecież “inni mają gorzej”, bo “nie ma co narzekać”, bo przecież choroby psychiczne leczyło się wstrząsami, a osoby doznające chorób psychicznych były odrzucane przez społeczeństwo.
Od jakiegoś już czasu ten trend się zmienia, mamy coraz więcej akceptacji i zrozumienia. Natomiast wciąż zostało przekonanie, że pójście do psychologa jest jakimś wyrokiem lub świadczy o byciu “totalnie zaburzonym”. Co jest oczywiście mitem!
Wstyd przy proszeniu o pomoc
Bardzo często w naszym społeczeństwie mówi się (sorry za opinię, ale okropnie) “chłopaki nie płaczą”, czy “nie bądź babą/ mięczakiem” w momencie pojawienia się łez czy chęci pogadania. Po co w ogóle takie krzywdzące stereotypy?! No i czy właśnie dlatego, facecie drogi, możesz czuć wstyd przed proszeniem o pomoc? To niestety nie koniec powodów… często boimy się zwyczajnie oceny innych, tudzież tego psychologa (który pamiętaj, że nie jest od oceniania Ciebie ;)), jak i własnego raczej surowego osądu wobec siebie samego.
Ponadto, boimy się też tej oceny jeśli powiemy komuś, że chodzimy na sesje terapeutyczne. Dodatkowo oczywiście może być też to spowodowane tym, że w wielu domach różne problemy “zamiatało się pod dywan” i nie rozmawiało o trudnościach, co mogło nas nauczyć nie komunikowania o tym, co boli. No i możemy zamknąć ten ranking wstydu tym, że przecież “sam dam sobie radę” i że w naszym społeczeństwie mamy taką niepisaną zasadę, że jako osoba dorosła muszę się uporać ze wszystkim samodzielnie. A wiesz co?! A g**no prawda!

Co to właściwie znaczy prosić o pomoc? I jak możesz zacząć
Pierwsze – świadomie przyznać przed sobą, że pomimo naszej dojrzałości i sił i kompetencji możemy nie być w stanie zrobić wielu rzeczy samemu. To poproszenie kogoś o pomoc – czy to emocjonalną (np. przyjaciel, psycholog), czy informacyjną (prawnik) czy praktyczną (ekipa remontowa), bo przecież kiedy nie wiemy jak ogarnąć coś prawnie to idziemy do prawnika, a jak samemu nie wymienimy kafelek w łazience to dzwonimy do fachowca. Czemu więc nie skorzystać z tej samej pomocy w sferze emocjonalnej?
Jeśli chcesz zachować tą informację tylko dla siebie – pomocny będzie internet. Wklepujesz w wyszukiwarkę frazę: psychoterapeuta [nazwa miejscowości] i sprawdzasz każdego po kolei, czym się specjalizuje, jakie ma doświadczenie, jaki ma sposób bycia, w jakim nurcie pracuje. Ja wiem, że na początek może to się wydawać trudne, ale uwierz mi, dotrzesz tam! Pamiętaj, że nurt terapeutyczny jest bardzo ważny, musi on współgrać z Tobą, a na ten temat też znajdziesz info w internetach (ja o tym napiszę następnym razem).
Proszenie o pomoc – następne kroki
No to jak już wybierzesz osobę, do której się umówisz – zadzwoń, napisz, zostaw dane do kontaktu a specjalista się z Tobą umówi na spotkanie. Wejdziesz do gabinetu (tudzież pomieszczenie z fotelami, kanapą) i powiesz “dzień dobry, cześć” – proste? No właśnie, dalej będzie już tylko lżej! Siadasz na wybranym przez Ciebie miejscu i możesz zacząć mówić o celu z jakim przyszedłeś, albo o trudności jaką chcesz przegadać. Często to też psychoterapeuta zapyta pierwszy (dlatego tak ważne jest wybranie nurtu zgodnego z Tobą!) i gadacie… 50 minut rozmawiacie o tym, o czym potrzebujesz.
Co możesz zyskać po pierwszym spotkaniu? Na pewno uczucie ulgi, że nie jesteś z tym sam. Poczucie wsparcia terapeuty, poczucie, że może być lepiej. Wiedzę, jak wygląda takie spotkanie, świadomość, że będzie to stałe wsparcie kogoś z zewnątrz i oczywiście spokój, że to co powiesz zostanie tylko w gabinecie, bo przecież my terapeuci mamy tajemnicę zawodową 🙂

Facecie, pytaj o pomoc!
Statystyki pokazują, że to kobiety częściej szukają pomocy niż mężczyźni. W tym momencie proszę o wielkie brawa dla kobiet za samoświadomośc i odwagę! W tym również momencie poproszę o wielkie brawa dla mężczyzn, na znak wsparcia, aby wiedzieli, że potrzeba pogadania, potrzeba otrzymania pomocy psychologicznej jest niezależna od płci.
Wynikiem trzymania w sobie całego ciężaru są kolejne statystyki – mężczyźni częściej niż kobiety decydują się na targnięcie na swoje życie. Pokażmy tym chłopom, że można inaczej! Facecie – przyjdź na terapię, pogadamy, o wszystkim o czym potrzebujesz! P.S. Płakać można do woli, na terapii wszystkie emocje są akceptowane, a chusteczek nigdy nie zabraknie :). Ogromnie raduje mnie to, że coraz więcej osób korzysta z pomocy psychologicznej. To znak, że zaczynamy traktować psychikę tak samo poważnie jak ciało. Bo przecież nie czekamy z bólem zęba, aż przestanie boleć. Dlaczego więc czekamy z bólem duszy?

